cieplutkie wakacyjne dni

December 19th, 2007

Na wspomnienie o dzieciach, ktore widzialam w wiosce Chamula i w Palenque wypelnia mnie smutek. Maluchy juz w wieku kilku lat wysylane sa przez rodzicow na ulice by sprzedawac slodycze lub owoce. Widzialam chlopca, ktory mial okolo 5 lat i dzwigal na szyi kolekcje gum do zucia, cukierkow i papierosow. Co gorsze dzieci juz od najmlodszych lat sa uczone kretactwa i zawyzania cen. Bardzo smutne, ale niestety na porzadku dziennym. Wsrod miejscowych prawdopodobnie nie wzbudza to najmniejszych emocji. Za to krajobraz stanu Chiapas jak najbardziej. Palenque, kompleks wylajaniacych sie z dzungli ruin Majow, zachwyca swoim polozeniem. Nasycona zielen tajemniczej dzungli, w ktorej wciaz 98% obiektu pozostaje nieodkryte, pobudza wyobraznie. Klimat tropikalny, duszno i wilgotno. Noc spedzilam w rewelacyjnym osrodku na terenie dzungli, w oryginalnej chatce, ktorej dach pokryto sloma. Niesamowita atmosfera i piekne okolicznosci przyrody:) Zanim dotarlam do Palenque odwiedzilam tez po drodze cudowne wodospady, ktorych widok cieszy oko i koi zmysly:) Po nocnej podrozy autokarowej dotarlam do rajskich plaz Tulum gdzie caly dzien, oprocz wizyty w tutejszych ruinach Majow, spedzilam podziwiajac turkusowo-niebieskie Morze Karaibskie, palmy oraz relaksowalam sie na hamakach, lezankach przy kojacym szumie fal. Spalam w chatce, ktora bardzo przypominala mi klimatem te z Goa. Bardzo przyjemny dzien. Nastepnym punktem byla Chichen Itza, ktore poprzez szerzaca sie korupcje w Meksyku jest uznana jednym z siedmiu cudow wpsolczesnego swiata;) Niektore budynki Majow sa dosc ciekawe, ale zawsze najwieksze wrazenie robia na mnie boiska do gry w pilke (ktora odbijalo sie biodrem, i ktora byla ciezka kula z kalczuku; oprocz tego zwyciezcy byli pozbawiani zycia co bylo honorem). W tym momencie jestem w stolicy stanu Jukatan, ale niestety powoli musze kierowac sie z powrotem do Mexico city. Cudowne wakacje powoli sie koncza...


Chichen Itza.


Moment zakupu piamiatki dla babuni w Chichen Itza :)


Malownicze wodospady po drodze do Palenque.


Najbardziej malownicze z ruin - Palenque w centrum dzungli.


Najbardziej malownicze z ruin - Palenque w centrum dzungli.


W miasteczku Palenque miejscowe Indianki kryja rozne skarby w chustach przewieszonych przez ramie. :)


Grudniowe wakacje nad Morzem Karaibskim. :)


Chatki w Tulum.


Chatki w Tulum.


Piramida Wrozbity w Uxmal.


wioski, strome sciany kanionu, tukany, ruiny swiatyn, nowi ludzie, festiwale - podroz po poludniu Meksyku

December 15th, 2007

W dwa dni pobytu w stanie Oaxaca zdazylam zwiedzic miasto oraz kilka pobliskich wiosek. Na zorganizowanej wycieczce do ruin jednego z wczesniejszych miast Mezoameryki i centrum kultury Zapotekow - Monte Alban - wraz z Niemcami i Australijczykiem podziwialismy konstrukcje pyramid, a pozniej odwiedzialismy wioski specjalizujace sie w konkretnych rekodzielach (czarna ceramika z gliny Oaxaca oraz recznie malowane zwierzaki z drewna drzewa copal). W czwartek rano juz w stanie Chiapas czekalam na lodke po Canyon Sumidero. Po dwoch godzinach oczekiwania poinformowano mnie, ze poziom wody w kanionie jest zbyt niski by moc ruszyc w rejs. Na szczescie na horyzoncie pojawil sie tez Kanadyjczyk, wobec czego jako dwie glowy a nie jedna razem obmyslily plan. Udalo nam sie dotrzec do rajskiego parku ekologicznego w centrum malowniczego kanionu. Podziwialismy barwne tukany, przygladalismy sie zupelnie nieznanym nam gatunkom drzew, wypozyczylismy kajak i w sumie spedzilismy swietny dzien w cudownych okolicznosciach przyrody. Wieczorem spotkalam sie z Meksykanka, ktora poznalam poprzez internetowy klub podroznikow do ktorego naleze (hospitalityclub) by byc ugoszczona w jej domu. Nie mialam duzo czasu na odpoczynek – tuz po prysznicu biegiem na spotkanie z przyjaciolmi Lily, bo tak sie nazywa, a pozniej na festyn z okazji obchodow swieta stanu Chiapas ( stoiska z jedzeniem i piciem, glosna muzyka dobiegajaca z kazdej mozliwej strony, tlumy ludzi, kluby muzyczne przeniesione na teren festynu na czas trwania festiwalu oraz olbrzymia wystawa krow, ktore grzeczne zapadaly w sen kiedy juz wracalismy z imprezy w jednym z klubow). Lily byla bardzo goscinna, ale poniewaz czas goni w piatek rano bylam juz w kolejnym miasteczku – San Cristobal de las Casas. To przyjemne miejsce slynie z tego, ze jest otoczone wioskami Indian, ktorzy sporadycznie przybywaja do centrum. Chamula, najlepiej dostepna wioska, stala sie celem zorganizowanej wycieczki konnej, ktora odbylam w towarzystwie Irlandki oraz Izraelczyka. Rewelacyjna przygoda, mozliwosc podpatrzenia zycia prostych Indian i swietna zabawa. W Chamula ludzie maja bardzo oryginalna religijna tradycje – podloga w kosciele jest wyscielona galazkami sosny, a pomieszczenie wypelniaja tysiace swiec. Nie odbywaja sie msze za to kazdy spragniony kontaktu z Bogiem moze odwiedzic kosciol o dowolnej porze (zamyka sie go jedynie na 3 /4 h). Oprocz tego wierni, by wypedzic zle duchy, popijaja w kubeczkach siadajac na podlodze twarza do oltarza... coca cole! Oczywiscie nie wolno fotografowac- owi Indianie uwazaja, ze zdjecie moze pozbawic ich duszy. Na widok aparatu uciekaja lub robia obrazone miny. Jutro wyruszam w strone ruin miasta Majow, Palenque.


Monte Alban.


Monte Alban.


Kanion Sumidero.


Kanion Sumidero


Kanion Sumidero.


Wycieczka konna do Chamula.


Meksyk miastem niezliczonych atrakcji; stan Oaxaca

December 12th, 2007

Na sniadanie koniki polne? czemu nie:) ten chrupiacy przysmak jest dosc popularny w Meksyku oraz w Oaxace gdzie teraz jestem. Niesamowita atrakcja:) Po ponad dwudniowym pobycie w stolicy, gdzie rodzina kolegi troskliwie sie mna zajmowala ruszylam w dalsza droge. Musze dodac, ze moi gospodarze byli naprawde bardzo serdeczni. W niedziele wszedzie razem zejdzilismy samochodem, a w poniedzialek syn zostal wyslany ze mna by pomoc mi przemieszczac sie metrem po miescie. Po poludniu zabrali mnie jeszcze w okolice miasta by podziwiac dwa wulkany figurujace nad miastem, a pozniej na pyszne jedzonko najpierw w restauracji, a pozniej na rynku w malym miasteczku nieopodal. We wtorek rano podwiezli mnie dodatkowo na stacje autobusow. Miasto Meksyk bardzo mi sie podoba, bo roznorodnosc i liczba miejsc do odkrycia przekracza najsmielsze oczekiwania. Jedyne co mnie przeraza to przerazliwy smog unoszacy sie nad miastem, najlepiej dostrzegalny z punktu widokowego. Obecnie jestem przez 2 dni w stanie Oaxaca gdzie ludzie maja juz ciemniejsza karnacje i gdzie popularne sa tradycje wyrobow tkackich. Jednak juz w czwartek bede w stanie Chiapas by dalej poznawac kraj:)


Koniki polne czyli chapulines.


Po mojej minie chyba widac jakim dziwacznym doswiadczeniem bylo spozycie chrupiacych konikow polnych.




Konna policja w centrum stolicy.


To nie mgla, a zatrwazajacy smog unoszacy sie nad Miastem Meksyk widoczny z wiezy Torre Latinoamericana


Mexico city

December 10th, 2007

Pozegnanie z Durango bylo ciezkie. Mimo, ze praca czasem dawala w kosc, miasto ma klimat, a oprocz tego zostawilam w nim kilka naprawde bliskich mi osob. Teraz juz wiem, ze zawsze bede darzyc to miejsce sentymentem; w koncu spedzilam w nim troche czasu… Lot do Mexico city uplynal na rozmyslaniach. Na lotnisku czekali na mnie rodzice i brat kolegi z pracy, u ktorych jestem przez 3 dni zanim wyrusze dalej, na poludnie kraju. Ludzie sa bardzo serdeczni. Wszedzie zabieraja mnie swoim jeepem i nie pozwalaja za nic zaplacic;) Jednak jutro postanowilam poszwedac sie po miescie sama, jako ze jest sporo miejsc, ktore chce odkryc, a czasu malo. W kilku slowach o stolicy tego wielkiego kraju: olbrzymie miasto przez ktore sie jedzie i jedzie i jedzie by dotrzec do jakiegokolwiek celu, wielkie lotnisko, na ktorym londujacy samolot spedza kolejne kikanascie minut na dotarciu do odpowiedniej bramki, straszne korki o kazdej porze dnia i nocy, mnostwo robot drogowych co wiaze sie z objazdami i krazeniem po miescie (swojsko;)), widoczny smog unoszacy sie nad metropolia oraz wiecej turystow niz gdziekolwiek indziej. Ale mimo wszystko dobrze tu byc, bo jest tu roznorodnosc, tradycja mieszajaca sie z nowoczesnoscia i bardzo duzo ciekawych miejsc do odwiedzenia.


Protest uliczny przeciw polityce rolnej.


Tlumy pielgrzymow przybywajacyh falami na obchody swieta matki boskiej Guadalupe.


Z rodzinka prawie w komplecie spozywamy tamales i popijamy atole.


Na centralnym placu miasta Meksyk wieczorami tlumy wpadaja w nastroj zabawy odbijania balonow w ksztalcie olowkow :)


festiwale i pozegnanie z Durango

December 8th, 2007

Moje ostatnie dni w szkole minely tak szybko, ze ledwo zdążyłam sie zorientowac ze wyjezdzam. Od dawna przygotowywalismy sie do festiwalu swiatecznego, ale w tym tygodniu przygotowania siegnely szczytu. W srode odbyla sie olbrzymia pielgrzymka piesza calej (!) szkoly przez miasto z okazji swieta Matki Boskiej Guadalupe. W czwartek przyszedl w koncu czas na nasz festiwal bozonarodzeniowy – tance, koledy, spiewy, preznetacje, a w piatek wszyscy byli tak zabiegani w zwiazku z papierkowa robota tuz przed inspekcja, ze nawet nie zdążyłam sie porzadnie pozegnac. Na szczescie wczesniej zdążyłam zaprosic znajomych na impreze pozegnalna. Bardzo sympatycznie i serdecznie. Mialam okazje porzadnie sie z wszystkimi pozegnac wiec z pewnym sensie zamknelam pewien etap. Obecnie jestem w trakcie pakowania, gdyz za kilka godzin wylatuje do Mexico city gdzie spedze 2 dni z rodzina znajomych, po czym rusze na poludnie kraju. 2 tygodnie szwedania sie po Meksyku:)


pielgrzymka przez miasto...




Obowiazkiem nauczycieli bylo oczywiscie pilnowanie bezpieczenstwa uczniow :)


Niczym mroweczki uwijamy sie przy ostatnich przygotowaniach do festiwalu.


Niezliczone dekoracje to w calosci nasza reczna robota :)


moja grupa, moj taniec - wreszcie moglismy zaprezentowac to co cwiczylismy przez ostatnie kilka tygodni :)


grudzien poza domem

December 4th, 2007

W Durango goraczka swiat za chwile dosiegnie szczytu. W supermarketach swiateczne zakupy, mnostwo gadzetow, na ulicach liczne instalacje - choinki, zlobki, a w szkole goraca atmosfera przygotowan do czwartkowego festiwalu. Dzeciaki codziennie cwicza taniec, ktory zaprezentujemy juz w tym tygodniu. Nauka sie praktycznie skonczyla. W zeszlym tygodniu uczniowie pisali egzaminy z hiszpanskiego, a w tym mam egzaminy z angielskiego. Oprocz tego tanczymy, cwiczymy piosenke "All you need is love", a czasem niektore dzieci proszone sa na proby choru,koled, a czesc dziewczynek bezustannie cwiczy kroki do konkursu prezentacji sztandaru. Moj ostatni tydzien w szkole bedzie bardzo intensywny. W miedzyczasie jednak z zapalem planuje moja podroz po poludniu kraju :)